Geoblog.pl    kasia85    Podróże    Turcja    starożytnie
Zwiń mapę
2009
29
sie

starożytnie

 
Turcja
Turcja, Efes
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 1770 km
 
Kilka dni spędzonych przy basenie- dokumentnie Nas zmęczyło. Piszę już w l. mnogiej, ponieważ na całe szczęście Tomek miał podobne odczucia. Dzięki temu mogliśmy spokojnie zacząć zwiedzać tamtejszą kulturę i pomimo dużego natłoku turystów poznawać tureckie obyczaje. Trwał Ramadan- podczas, którejś wycieczki zapytałam przewodniczkę- jak to jest z tym tureckim Ramadanem, czy Turcy to gorliwi wyznawcy Allaha? Odpowiedź mnie chyba lekko zaskoczyła, ponieważ, wszelakie media dostarczają Nam obraz nie zwykle ortodoksyjnej odmiany Islamu, a okazuje się używając słów p. przewodnik- że "W Turcji jest taki sam Islam, jak w Polsce Katolicyzm"... Podczas 7 dni zdarzyło mi się może zauważyć kobiety w burkach 3 razy i teoretycznie nie spożywano także jedzenia przez zachodem słońca, ale kiedy przyjrzałam się temu bliżej nie do końca tak było.

Raki- wódka anyżkowa- dla mnie ohydna. Ale... Turcy pili ją prawie tak samo często jak małą słodką owocową herbatkę- podnoszącą pewnie poziom cukru, którego braki spowodowane były wysokimi temperaturami. Podczas Ramadanu nie wolno pić alkoholu- Turcy okazali się bardzo sprytni. Do szklanki wypełnionej alkoholem dodawali wodę- która wywoływała reakcje chemiczną, skutkiem której stawało się mętnienie. Raki zmieniało kolor z przeźroczystego na mleczny i tym sposobem "muzułmanie oszukiwali Allaha, który nie wiedział, że to alkohol:) "

Wracając jednak do meritum tematu- po wspólnej dyskusji- podczas której każdy, bądź prawie każdy oczekiwał czegoś innego- osiągnęliśmy consensus - "Jedziemy na dwudniową wycieczkę"- Efez +Pammukale. Postanowiliśmy skorzystać z oferty tureckiej agencji turystycznej- bo po prostu było taniej. Teraz oczywiście tego żałuję- ponieważ nasz średnio-zaawansowany angielski to za mało, aby zrozumieć fachowe słownictwo tureckiego przewodnika.

Wrażenia z Efezu? Pierwsza myśl to taka, że pozostałości starożytnego miasta wyobrażałam sobie zupełnie inaczej. (Nie miałam okazji zwiedzić jeszcze Grecji, czy Bułgarii). Studiując wiele grubych tomisk wydawnictw- w mojej głowie antyczność była ogromem wszystkich i wszystkiego- i pewnie tak było, tylko że pozostałości Efezu do tej pory odkopane przez archeologów były mówiąc wprost- niezbyt imponujących rozmiarów. Gorąc i jeszcze raz gorąc utrudniał Nam zwiedzanie- a w zasadzie napędzał myśl- abyśmy czym prędzej przeszli odcinek wyznaczony dla zwiedzających, udając się ponownie do autokaru. (Dlatego polecam wszystkim - zabranie ze sobą choć najmniejszej treści ale jednak- przewodnika polskojęzycznego, albo wydrukowanie sobie kilku najbardziej istotnych informacji z internetu- mając te wiadomości- obraz wygląda zupełnie inaczej. Nie wiem dlaczego o tym nie pomyślałam. Jest mi wstyd z tego powodu...)

Oczywiście imponującymi były- amfiteatr, posągi antyczne, kamieniste dukty- i pisząc to nie mogę sobie odżałować, że nie przyłożyłam się do zwiedzania tak jak na historyka przystało...

Po dość ciekawych doświadczeniach związanych z obiadem, udaliśmy się do hotelu, w którym mieliśmy nocować. Miejscowości, które mijaliśmy po drodze- wywoływały w nas uczucie przerażenia, ale i też współczucia- na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że panuje tam przeraźliwa bieda- ciekawym doświadczeniem był dla mnie widok- rozpadających się chat, na których dachu umieszczone były nowoczesne kolektory słoneczne ( nie wiem, może to pewna forma pomocy socjalnej od państwa dla najbardziej potrzebujących? )

Po przejechaniu bardzo wąskich i kamienistych dróg dotarliśmy do hotelu położonego ok 40 km od "białych tarasów". Hotel 5* , ogromny, bardzo nowoczesny, z ogromnym basenem, świetną obsługą, zróżnicowanym jedzeniem ;) Jednym słowem- trafiliśmy do jednego ze wspomnianych przeze mnie wcześniej "pałacu". Turecki organizator wycieczki bardzo się postarał- żartowaliśmy między sobą nawet, że jest to pewnego rodzaju rekompensata za nasze poranne stresy- ponieważ mikrobus, który miał nas odebrać z "Ali Baby" o 6 rano spóźniał się do tego stopnia, że zrezygnowani- pewni tego, że daliśmy się nabić w butelkę- rozeszliśmy się do swoich pokojów;)

Atrakcją hotelu były także wody termalne, z których mogliśmy do woli korzystać. I choć byliśmy bardzo zmęczeni wielogodzinną podróżą- spędziliśmy kilka chwil, relaksując się w 30 stopniowej wodzie.



 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Zdjęcia (4)
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
  • zdjęcie
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
kasia85
Katarzyna Koba
zwiedził 9% świata (18 państw)
Zasoby: 48 wpisów48 1 komentarz1 103 zdjęcia103 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróżewięcej
02.12.2011 - 02.12.2011
 
 
01.10.2011 - 01.10.2011
 
 
01.04.2011 - 01.04.2011