Geoblog.pl    kasia85    Podróże    Anglia- Londyn    long night
Zwiń mapę
2009
19
gru

long night

 
Wielka Brytania
Wielka Brytania, London
POPRZEDNIPOWRÓT DO LISTYNASTĘPNY
Przejechano 0 km
 
dawno, żadna noc nie trwała tak długo jak ta... Było Nam zimno, byliśmy zmęczeni, a o 4 rano mieliśmy mega kryzys- usypialiśmy na stojąco /przeszła mi nawet myśl przez głowę- że przeceniłam chyba możliwości swojej kondycji.../; na szczęście zbliżał się poranek i ruszył pierwszy kurs londyńskiego metra- nie ważne gdzie, ważne, że ruszył;)

Jeździliśmy wszędzie- robiąc przesiadki na niezliczonej ilości stacjach, i choć może się to wydać infantylne- naprawdę było to niesamowicie ciekawe doświadczenie. Ten oddech porannego rytmu londyńskiej bieganiny, zróżnicowania etnicznego no i sceny niczym te z amerykańskich filmów- wszechogarniająca cisza przerwana w jednej sekundzie natłokiem ogromniej ilości osób, które niczym napływająca do kanałów woda- zalewali podziemia Londynu.


Jakoś tak dziwnie późno zaczęło w kooooońcu świtać, ale ku naszemu zdziwieniu potworne zmęczenie minęło jak ręką odjął. Dokończyliśmy zwiedzanie- tym razem w świetle dnia- a nie jupiterów. Przebrnęliśmy tę samą trasę - począwszy od London Eye, skończywszy na Tower Bridge. Wrażenia- pewnie, że niezapomniane- wyobrażam sobie reakcję odnoszących w UK "życiowe sukcesy" Polaków, których resume moich przemyśleń byłoby w stylu"phi, też mi coś, żaden wyczyn"... ale ja mimo wszystko byłam przeszczęśliwa, ponieważ Londyn to miejsce, które po prostu trzeba zobaczyć. Kilkanaście lat temu, kiedy byłam dzieckiem wydawał się czymś nadzwyczajnym- nieosiągalnym. Teraz wszystko się zmieniło, zmienia. 2 godziny i jesteśmy w miejscach, o których nasze babcie mogły tylko pomarzyć. Ciągle nie mogę zrozumieć osób, które nie lubią aktywnego wypoczynku- przecież tej adrenaliny, związanej z czymś nowym, nieznanym, nie jest w stanie zastąpić nic. I może komuś całe to moje zwariowane życie wydać się irracjonalne , to ja wiem, że moich wspomnień nie zabierze mi nikt. Bo czy jeszcze kiedyś będę miała okazję przyłączyć się do protestujących na Trafalgar Square przeciwko globalizacji, czy jeszcze kiedyś będę o 6 rano jeździła do Greenwich 4 razy w tę i z powrotem, tylko dlatego, że trasa była relatywnie najdłuższa, a ja mogłam oprzeć głowę o szybę i zamknąć oczy choć na 8 min? Czy jeszcze kiedyś usiądę na schodach pod Victory Monument o 24 w nocy i patrząc w oświetlone królewskie komnaty będę nagrywała relację do mojej radiowej audycji?



Odlot z Luton, po 2 godzinach byliśmy w Pyrzowicach i tak skończyła się Nasza szalona przygoda.

A teraz moje resume:
- plan zrealizowany w 150 %
Było ciężko i odsypiałam ten wyjazd kilkadziesiąt bodaj godzin- ale dzięki temu tym bardziej umocniłam się w przekonaniu, że realizacja marzeń- zależy tylko i wyłącznie od Nas.
 
POPRZEDNI
POWRÓT DO LISTY
NASTĘPNY
 
Komentarze (0)
DODAJ KOMENTARZ
 
kasia85
Katarzyna Koba
zwiedził 9% świata (18 państw)
Zasoby: 48 wpisów48 1 komentarz1 103 zdjęcia103 0 plików multimedialnych0
 
Moje podróżewięcej
02.12.2011 - 02.12.2011
 
 
01.10.2011 - 01.10.2011
 
 
01.04.2011 - 01.04.2011